Wywiad z Jackiem Dudzicem: „TO NIE JEST BIZNES DLA „STARYCH” LUDZI”

Tomasz Damian: Ile to już lat Jacek?

Jacek Dudzic: Ni mniej, ni więcej tylko dziesięć. Dziesięć lat temu spotkaliśmy się w….

TD: Autobusie jadącym do Budapesztu!

JD: Ciekawą drogę przeszliśmy od tamtej pamiętnej wycieczki i wiele się przez ten czas nauczyliśmy.

TD: I sporo osiągnięć w branży MLM wypracowaliśmy.

JD: To prawda, choć przyznam Ci się szczerze, że im dłużej się tą branżą zajmuję, tym większy problem z nią miewam…

TD: Chciałbyś o tym porozmawiać? 🙂

JD: Tak! Ale najpierw zadam Ci pytanie: dlaczego tak mało osób zarabia w MLM? Po 10 latach pewno masz jakąś dobrą odpowiedź dla mnie.

TD: Pytanie warte milion dolarów! Odpowiedzi jest więcej niż liter w alfabecie.

JD: Otóż to, ale ja zaserwuję Ci dzisiaj jedyną prawdziwą w moim odczuciu. Taką, która rzeczywiście diagnozuje podstawowy problem, jaki ja widzę w naszej branży, zwłaszcza w naszym kraju. Jest to „religizowanie” działalności w branży Direct Selling. I tu mamy dwa ekstrema, oba tak samo destruktywne.

Pierwsze ekstremum polega na religijnym wręcz podejściu do produktu, a co za tym idzie na ubóstwianiu firmy, jaka ów produkt na rynek wprowadza. I tak mamy np. pastę do zębów, która sama w sobie jest ok, a nawet niezła, ale firma już niekoniecznie musi być dobrym wehikułem do zbudowania własnego projektu biznesowego. Jedno drugiemu naprawdę nie przeczy. Ja mogę tę pastę kupować, a niekoniecznie chcieć z daną firmą współpracować bo na przykład jej plan marketingowy jest do bani i wszyscy o tym wiedzą. Liderzy i przedstawiciele korporacyjni będą jednak „ewangelizować” swoich partnerów, żeby ich przywiązać elementami para-religijnymi co mnie osobiście absolutnie się nie podoba.

TD: Masz jakiś praktyczny przykład?

JD: Nie namówisz mnie na wskazanie tej czy tamtej firmy, bo nie o to tutaj chodzi. Chcę raczej powiedzieć wyraźnie, że oczywiście opieranie biznesu na produkcie i na jego użytkownikach, czyli klientach, jest kluczowym i jednym sensownym modelem biznesowym. Mówię: na klientach, a nie na partnerach i tu jest pies pogrzebany. Partner to jest przedsiębiorca, a przedsiębiorca ma wolny wybór co, jak i gdzie wybiera do sprzedaży czy promocji. Ja osobiście kupuję produkty w dwóch firmach MLM, z którymi nie jestem i nigdy nie będą związany jako przedsiębiorca. A tymczasem w branży w Polsce wciska nam się kit zatytułowany „jedna firma na całe życie”. Co to w ogóle ma oznaczać? Czy nie brzmi to dla Ciebie ciut zbyt religijnie?

TD: Trochę brzmi

JD: No właśnie. Więc po co ryć ludziom mózgi tego typu sekciarskimi szkoleniami? Jeśli produkt im się podoba to niech z niego dowoli korzystają, a jak im się biznes podoba zróbmy wszystko, aby im się opłacało wybrać właśnie naszą firmę. Biznes to biznes, a nie kult. A rezultat tego jest taki, że obroty w firmie w 95% wykonują tylko partnerzy, firma narzuca wysokie progi utrzymania aktywności, więc oni kupują bo muszą. Bo wyrocznia im każe.

TD: Powiem Ci, że ostro teraz pojechałeś…

JD: Ale to jeszcze nie koniec. Żeby ktoś zaczął kupować u nas produkty musi mieć gotowość zmiany swoich przyzwyczajeń, nawyków i preferencji. MLM nie jest branżą dla ludzi, którzy na taką zmianę nie są gotowi. Jeśli dystrybutor sam nie ma gotowości zmienić sklepu i przestawić się na inne produkty to będzie tylko nagabywaczem, przejezdnym komiwojażerem. I ta branża nie jest dla niego. Koniec kropka. Brak takiego otwarcia na zmianę i na nowe, a uparte trwanie przy starym – to zabija biznes w MLM na samym starcie.  W mojej pierwszej firmie uczono mnie tego od dnia pierwszego: najpierw sam bądź klientem, lojalnym, zadowolonym i przekonanym.

Jeśli sam nie jesteś gotowy robić rzeczy nowych i korzystać z nowych produktów to w pewnym sensie jesteś zatrzaśnięty w „starym” świecie dotychczasowych nawyków i totalnego przywiązania do tego, co było. W tym sensie jesteś „stary”, ale w biznesie chciałbyś mieć samych „młodych” – otwartych na zmiany i wyzwania. Czyż to nie jest paradoks przegranego?

MLM to nie jest biznes dla „starych” ludzi…

TD: Dla starych nie w sensie wieku oczywiście…

JD: Oczywiście, że nie. Wiek nie ma tu nic do rzeczy. Znam ludzi po 70-ce, którzy wymiatają w ciekawych projektach, ale znam też 20 i 30-latków, którzy nie są w stanie przełamać dotychczasowego sposobu myślenia i branża sprzedaży bezpośredniej na zawsze pozostanie dla nich zupełnie niezrozumiała. Przecież w Biedronce jest taniej i wygodniej, a i witaminki są tam po 3 złote mają… (śmiech). Ale zarabiać pasywne dochody by chcieli.

TD: Nie wiem czy chcę słuchać o drugim ekstremum…

JD: Chcesz, bo właśnie do tego doszliśmy. Zero przedsiębiorczości – samo zarabianie. Szybko, dużo, najlepiej bez wysiłku, bez zdolności, bez zmiany, bez zaangażowania, bez sensu. A do tego hype, na jakim budowane są akcje promocyjne np. na Facebooku przyprawiają mnie czasem o mdłości. Na zdjęciu ładna i dobrze ubrana blondyna siedzi na kierownicą nowiutkiego mercedesa lub innego wypasionego auta, a podpis jest taki: w ciągu miesiąca wypracowałam auto, napisz na priv to powiem Ci, jak ty możesz zrobić to samo. Czy rozumiesz jaki to przekaz wysyła? Totalnie wypaczony, bo nikt nie dodał, że blondyna ma wrodzone talenty menadżerskie, ma jak to się mówi gadane, skończyła wyższe studia z zakresu marketingu, a 2/3 biznesu dostała od sponsora. I 95% ludzi nigdy takiego efektu w miesiąc nie powtórzy, mowy nie ma.

Ja bym chciał zobaczyć 58-letnią gospodynię domową, która zaczęła MLM żeby dorobić do niskich zarobków, a która po 6 latach osiągnęła 5 tysięcy złotych pasywnych miesięcznych dochodów. Mnie to by bardziej przekonało.

TD: No wiesz, ale dzisiaj bardzo ważny jest wizerunek, stąd ludzie chcą pokazać sukces.

JD: O jakim sukcesie Tomek mówisz? O jednomiesięcznym strzale? My naprawdę musimy odczarować biznes w MLM i uczynić go normalnym. Musimy doprowadzić do sytuacji, gdy ludzie zaczną go postrzegać jako zdalnie prowadzoną z domu prywatną przedsiębiorczość opartą na nauce, doskonaleniu osobistych zdolności i kwalifikacji oraz wytrwałym dążeniu do postawionych sobie celów. I tyle.

TD: Uff, aż mi się gorąco zrobiło, tak mi się podoba to, co teraz powiedziałeś!

JD: Wiadomo. MLM to fach, jak każdy inny, może nawet bardziej wymagający. Trzeba zakasać rękawy i zabrać się solidnie do ciężkiej i wymagającej pracy, aby po kilku latach dojść do naprawdę dobrych i długotrwałych efektów.

Pozwól mi jeszcze na jedną, dodatkową diagnozę i tym razem będzie mocno kontrowersyjnie.

TD: To może być jeszcze bardziej kontrowersyjnie?

JD: Firmy, które mają jeden produkt lub kilka, ale zbudowanych wokół tej samej formuły lub tego samego składnika, nie mają żadnej racji bytu na rynku w perspektywie 5-10 lat. Nie polecam podejmowania z taką firmą współpracy.

TD: Szlag! Poczekaj, muszę sam policzyć…. 🙂

JD: Wiesz o co mi chodzi Tomek. Popatrz na rynek usługowy w Polsce. Wchodzisz dzisiaj do salonu przeciętnej sieci telefonii komórkowej, a możesz tam kupić też telewizję, dostęp do internetu, etc. Trendem wiodącym jest teraz konsolidowanie różnych usług i produktów pod jednym dachem.

TD: Hola, hola. A biura turystyczne? One sprzedają tylko wycieczki.

JD: Ale żadne biuro nie sprzedaje wycieczek tylko na Majorkę i to na dodatek tylko w lecie. Tego typu biura mają bardzo szeroką ofertę od rejsów po podróże poślubne, a w katalogach cały świat. W tym samym miejscu często się ubezpieczysz, kupisz lot, wynajmiesz auto, itd.

TD: Jaki z tego wniosek?

JD: Oczywisty. Dla przedsiębiorcy najlepiej jest, jeśli w ofercie ma bogaty katalog produktów oraz usług, bo wtedy jeden klient kupi więcej, a łatwość pozyskania klienta jest dużo większa niż w przypadku jednoproduktowej firmy.

TD: Czuję nutę goryczy w Twoich słowach.

JD: Być może. Wynika to pewnie z faktu, że przez 10 lat współpracowałem z firmami, które miały tylko 3 produkty. Przez sporą część czasu robiliśmy to razem. I wiesz, jak było ciężko.

TD: Fakt.

JD: Fakt.

TD: Słyszałem, że wróciłeś aktywnie do branży po okresie dwuletniej przerwy. To prawda? A jeśli to prawda co teraz robisz?

JD: I to dopiero jest pytanie za milion dolarów 🙂 Ale poważnie mówiąc, jeśli złożysz to wszystko co tutaj mówię w jedną całość to możesz zobaczyć ciekawy model biznesowy, jaki ja osobiście preferuję. Budowanie mojego biznesu opieram na klientach, a także szerokiej ofercie i wysokiej kulturze biznesowo-organizacyjnej. Późną wiosną 2020 rzeczywiście poczułem, że na rynku są naprawdę ogromne możliwości i postanowiłem z nich skorzystać. Pandemia naprawdę wiele zmieniła i wyostrzyła. Błogosławieni, którzy potrafią to dostrzec i właściwe wnioski z tego wyciągnąć.

TD: Amen!

Zapraszam Cię oczywiście na bloga Jacka po więcej takich opinii, szkoleń, materiałów: > BLOG Jacka Dudzica <