Nazywam się Tomasz Damian i urodziłem się w karetce J. Stąd pewnie moja pasja do samochodów.
Opowiem Ci teraz moją historię biznesu. Od dziecka marzyłem o własnym biznesie. Już z piaskownicy przynosiłem dwa traktorki zamieniając z moimi kolegami za jeden J Kochałem dokonywać różnego rodzaju transakcji.
W mojej rodzinie nigdy się nie przelewało gdyż moja ciężko pracująca, kochana matka pracowała na utrzymanie moje i trzech sióstr. Postanowiłem już wtedy, że coś w życiu osiągnę i przede wszystkim nie zmarnuję go jak ludzie, których niestety obserwowałem w swoim otoczeniu. Chciałem za wszelką cenę wyrwać się z niedostatku i niepewności o jutro. Dlatego już w czasie nauki w liceum ekonomicznym, które wybrałem zamiast sugerowanej z każdej strony szkoły samochodowej (i paprania się w smarach po łokcie do końca życia) dorabiałem sobie w weekendy na pogranicznych bazarach i handlu z Niemcami. To była dobra nauka podstaw biznesu!
Po skończeniu liceum nauczyciele i statystyki zadecydowały za mnie, że nie nadaję się do zaocznego Uniwersytetu Szczecińskiego gdyż miałem za niską średnią ocen z przedmiotów nie związanych z moim kierunkiem. Cóż za ironia…. Jako, że moje tzw. porażki tylko mnie motywują postanowiłem pokazać niektórym osobom jak bardzo się myliły J !
W tym czasie upomniała się o mnie armia – postanowiłem wbrew sugestiom komisji spróbować żywota komandosa 1 Pułku Specjalnego Komandosów w Lublińcu. Zgłosiłem się na ochotnika w myśl, że jak już mam wyciąć rok z życiorysu to z wyciągnięciem nauki i przygody. Odechciało mi się komandosów w pierwszy dzień jak z rana w śniegu po pas (luty 2000 rok był wyjątkowo mroźny i śnieżny) zostałem przeczołgany w samym dresie po podłożu J
Na szczęście rok minął szybko a mi udało się przeżyć i zdobyć kilka umiejętności lecz po udostepnieniu ich Tobie tutaj musiałbym Cię zabić haha! Po opuszczeniu murów pracowałem w kilku firmach, z których każda nauczyła mnie : szacunku, porządku i dyscypliny ale najbardziej jednego : nigdy więcej etatu !
Wtedy przyjaciel zaproponował mi wyjazd do Niemiec do pracy w polu. Powiedziałem – teraz albo nigdy! Paprałem się więc w tym błocie po kolana, czasem w deszczu czasem w żarze słońca z myślą tego, że to ostatnia praca fizyczna w moim życiu dla pieniędzy – i, że po skończeniu tej misji otwieram działalność gospodarczą!
Po niecałych 2 miesiącach pieniędzy miałem wystarczająco dużo na start, dodatkowo sprzedałem mojego kupionego na raty golfa 2 generacji ( J ). Suma, z którą zaczynałem nie przekraczała 10 tysięcy zł. Był to rok 2003.
Hurra – to było moje 5 minut! Miałem swój pierwszy sklep w Gorzowie WLKP. W kolejnych latach (bardzo owocnych) dużo inwestowałem w sprzęt, rozwój i naukę. Otworzyłem kilka przedstawicielstw. Los zapędził mnie do Zielonej Góry gdzie bardzo szybko się rozwinąłem. Już w 2007 roku zrobiłem milion zł obrotu potwierdzonego pitem z Urzędu Skarbowego !
Okazało się jednak, że to był początek końca… W momencie gdy już miałem obroty 20 tysięcy zł dziennie i duże marże w mojej branży nastąpił krach. Kraje z wysp brytyjskich stworzyły możliwość pracy na duuużo lepszych warunkach niż ja mogłem zaoferować. A ja w tym czasie otworzyłem największy w Gorzowie salon gsm. To był duży błąd. Odeszło mi bowiem kilu najlepszych pracowników a z powodu dziury na rynku nie miałem kim ich zastąpić (na wyspach oferowano 5 razy tyle). Moje obroty spadły 10 krotnie !, a koszty wzrosły dwukrotnie.
Mój największy w życiu projekt okazał się być wampirem energetycznym, finansowym i logistycznym. Dodatkowo z przyczyn niezależnych utraciłem zdolnego menagera, który mnie wspierał.
To był totalny dół. Doszło do sytuacji, gdzie musiałem zacząć od zera a nawet jeszcze gorzej gdyż ciążyły na mnie ogromne długi (prawie 200 tysięcy zł, które mi uciekły przez ogromne koszty działalności i inwestycji w salon franczyzowy).
Miałem dość biznesu, ludzi i Świata. Miałem ogromnego doła, cały Świat, włącznie z rodziną wydawał się być przeciwko mnie. Jednak moja wola walki była ogromna mimo przeciwności. Obudziłem się więc z letargu (dziwnych znajomości, dziwnych biznesów i dziwnych sytuacji, których nikomu nie życzę) po kilku miesiącach. Zacząłem szukać, wiedziałem, że gdzieś musi być ta dźwignia!
Nagle, zupełnie przez przypadek odkryłem coś o czym do tej pory nie miałem dużej wiedzy. Biznes, który dawał inne perspektywy. I co najważniejsze – biznes, który dawał dźwignię. Był to mlm ale w połączeniu z technikami pracy w internecie! Z nowoczesnymi narzędziami ebiznesu. Postanowiłem zacząć się uczyć bo jak wiadomo aby coś robić dobrze trzeba to znać od podszewki. W tym czasie wróciłem do swojego miasta – Kostrzyna nad Odrą, zamieszkałem ponownie wraz z rodziną i zacząłem wraz z przyjacielem wspólny biznes na początek nowego życia (z wizją szybkiego startu w ebiznesie – ml m).
Szukałem, uczyłem się narzędzi, testowałem jedną, drugą firmę mlm szukając czegoś odpowiedniego. Jak miałem produkt, to ludzie nie byli odpowiedni, jak znalazłem przyjaciół to znowu plan marketingowy i styl pracy mi nie odpowiadał (nikt nie chciał słyszeć o pracy online).
Wreszcie w 2010 roku 15 czerwca zupełnie przypadkowo podczas poszukiwań trafiłem na kogoś kto zmienił moje życie. Dołączyłem do jedynej w Polsce osoby, z taką wizją biznesu jaka mi odpowiadała. Mlm+ebiznes w jednym – dźwignia perfekcyjna! Szybko zacząłem mieć bardzo dobre rezultaty i już od pierwszych miesięcy działania w firmie wskoczyłem na podium w rankingu rekruterów Świata i do końca roku 2010 utrzymałem się na 3 pozycji rekruterów firmy (na 50 tysięcy osób konkurujących). To przyniosło mi duży rozgłos ponieważ zrobiłem to z domu, przy wykorzystaniu tylko internetu i skype, bez kosztów! Coraz więcej osób chciało ze mną współpracować i coraz więcej łowców głów do mnie dzwoniło chcąc mieć mnie u siebie. Nie jestem jednak typem skoczka i nie dałem się zwerbować.
Tak naprawdę sytuacja rozwinęła się sama. W marcu 2011 roku moja firma zrezygnowała z działania w Europie. Mocno mnie to nie wzruszyło ponieważ zespół osób, z którymi miałem już wtedy przyjemność pracować był na tyle stabilny, że postanowiliśmy sami poszukać sobie firmy, z którą będziemy współpracować.
Znaleźliśmy szybko firmę mlm, która spełniała nasze kryteria :
- Świetny, odnawialny i działający produkt,
- Mocni właściciele firmy gwarantujący stabilność,
- Team, który ma doświadczenie,
- Bardzo dobrze płacący plan marketingowy.
Zaowocowało to zdobyciem bardzo szybko – w ciągu 3 miesięcy, najwyższej w tej chwili pozycji w firmie w Polsce, pozycję dyrektorską.
Zakochałem się w mlm! Udało mi się poznać wspaniałych ludzi, których ciężko i ze świeczką szukać w tradycyjnym biznesie. Byłem na wspaniałym rejsie po morzu śródziemnym, zwiedziłem Neapol, Rzym, Barcelonę, Majorkę, Pizę, Livorno. Moje zarobki przekroczyły 5 cyfrowe sumy.
Nie muszę zatrudniać pracowników, wynajmować kosztownych lokali a swój biznes robię gdzie chcę, nad morzem, w górach, w restauracji czy w domu. Nie stoi mi nad głową szef, nie gonią terminy. Mój wynik i moje życie zależy tylko ode mnie czego i Tobie życzę! Kocham to!

